Reklama
  • Czwartek, 27 listopada 2014 (13:39)

    Maja Hirsch - policjantka z "Na krawędzi"

Silna, niezależna, a zarazem delikatna i wrażliwa. Jej bohaterka Tamara skrywa także kilka tajemnic... To samo dotyczy aktorki – mało kto wie, że również śpiewa oraz, że jej rodzinne korzenie są tak egzotyczne...

Reklama

Czy widziała Pani kiedyś taką ładną policjantkę jak Tamara z serialu „Na krawędzi”?

– Dziękuję za miłe słowa, ale pojęcia nie mam, jak to jest ogólnie z urodą policjantek! Zresztą zdaje się, że nie o wygląd tu chodzi, a o sumienność i uczciwość w podejściu do pracy.

Pod tym względem Tamara jest niezawodna, choć… zdarza się jej łamać prawo.

– Cel uświęca środki – toteż moja bohaterka czasem robi coś, co nie jest zgodne z procedurami. Ale zawsze działa dla dobra sprawy, a to jest najważniejsze.

Tamara ma tajemnice – została niegdyś zgwałcona, otarła się o narkotyki. Odbija się to na jej wizerunku?

– Z pewnością, aczkolwiek zdaje się, że im więcej czasu mija od tamtych wydarzeń, tym jest lepiej. Z pierwszego sezonu wiemy, że to dzięki Marcie Sajno (Urszula Grabowska) odbiła się kiedyś od dna. Teraz widzimy ją w dużo lepszej formie, bardziej otwartą na mężczyzn.

No właśnie, mężczyźni Tamary, to temat zagadka…

– Najważniejszy jest Tomek (Marek Bukowski), którego darzy niespełnionym uczuciem. Pojawia się więc – niejako zamiast – Krzysztof (Grzegorz Małecki), postać kontrowersyjna. Trudno zgadnąć, jakie są jego intencje...

Wzięła Pani udział w spektaklu muzycznym, pt. „Open Chopin”. Z tej strony chyba nikt Pani nie znał...

– Ja też nie wiedziałam, że śpiewam (śmiech)! Nigdy nie byłam w żadnym zespole, nie pchałam się do takich programów, żeby się chwalić. Trafiłam natomiast do harcerstwa, gdzie przy ognisku „brataliśmy się w piosence”, no i głos się kształtował.

Przydało się, bo kiedy reżyser Robert Talarczyk usłyszał moje próby, powierzył mi pięć piosenek, a nie jedną, czy dwie, jak było w planie.

Podobnie jak Chopin jest Pani półkrwi Polką…

– Tak, moja mama jest Rosjanką, a tata Polakiem. Co prawda z niemieckimi korzeniami, jak wskazuje nazwisko, ale rodzina przez lata się zasymilowała. Rodzice poznali się w NRD, mama była tłumaczką, a tata pracował jako dziennikarz. Z tej międzynarodowej mieszanki wzięłam się ja.

Odwiedzała Pani swoich krewnych w Rosji?

– Spędziłam tam znaczną część dzieciństwa, dzięki czemu od początku byłam dwujęzyczna. Mam wiele cioć i wujków rozsianych po różnych miastach Rosji, ale najważniejsze było Leśne Miasteczko pod Moskwą, gdzie mieszkała moja ukochana babcia Masza.

Całymi dniami krzątała się po domu i działce, sama wszystko uprawiała, a potem przyrządzała nam różne pyszności. Pamiętam też, że piło się tam ciągle herbatę, ale nie taką jak u nas. Tamta była czarna i słodka jak ulepek, w dodatku przelewana ze szklanki na spodek i spożywana wprost z niego. Co kraj, to obyczaj!

Rozm. Jolanta Majewska

Tele Tydzień

Zobacz również

  • Kania zleca Lenie przygotowanie raportu kompromitującego koncern farmaceutyczny. Kiedy Forst dowiaduje się o tym, odwiedza Korcz (Kamilla Baar). Proponuje, by policja wymazała jego nazwisko z... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.